Zubi-zu

1.








Ref.:




2.








3.








4.








5.








ref...

Gdy wychodziłem w morze,
Już nie pamiętam skąd,
Dmuchało nienajgorzej
I szybko znikał ląd.
I ludzie się dobrali
Z wyjątkiem tamtych dwóch;
Uparcie nam śpiewali
Te głupie zubi-zu:

   Zubi-zu, zubi zubi-zu, o-oo!
   Zubi-zu, zubi zubi-zu,
   Zubi-zu, zubi zubi-zu, o-oo!
   Zubi-zu, zubi zubi-zu.

Gdy tylko ich słyszałem,
Cholera brała mnie,
A nawet raz krzyczałem:
"Zamknijcie wreszcie się!"
Czy słonko przygrzewało,
Czy żagle targał szkwał,
Tych dwóch ciągle śpiewało,
Każdy ich dosyć miał.

Aż kiedyś buchnął rozkaz:
"Na pokład wszyscy won!
Zabierać się do żagli,
Potworny idzie sztorm!"
I chociaż morze wyło,
I pękał każdy zuch,
Przez wicher słychać było
Tych i-di-otów dwóch:

I morze oszalało,
Za gromem walił grom,
Aż łajbę roztrzaskało -
Rozleciał się nasz dom.
Do wodyśmy wpadali
Na głowę i na wznak,
I tamci dwaj pływali
Śpiewając sobie tak:

Minęło parę latek,
Dał przeżyć dobry Bóg,
Gdy nagle w jakiejś knajpie
Spotkałem tamtych dwóch.
Z radości tak piliśmy,
Że mówić o tym grzech;
Do rana śpiewaliśmy,
Tym razem już we trzech:

   











<everybody!>









































 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
C G7 C
G7 C
C G7 C
G7 C
F
C
C G7 C
G7 C

F C G7 C
F C G7 C
F C G7 C
F C G7 C
Joomla templates by a4joomla